Jak wyczerpać papier w Dusznikach Zdroju :)

Wszyscy wiedzą, że w Dusznikach Zdroju jest Muzeum Papiernictwa, ale nie wszystkim wiadomo, że prowadzone są tam warsztaty, podczas których zwiedzający mogą podjąć się próby samodzielnego czerpania papieru.  Gdy tylko dowiedziałam się o tej możliwości, natychmiast zdecydowałam: jedziemy do Dusznik Zdroju!

Muzeum prezentuje się bardzo okazale, młyn papierniczy pochodzi z XVII wieku i jest zabytkiem techniki. Niegdyś na parterze znajdowały się sale produkcyjne, na wyższych piętrach – mieszkania, a na poddaszu była suszarnia papieru.  Muzeum oprócz zabytkowych maszyn, posiada bogate (ok. 4000 arkuszy) zbiory historyczne polskich i europejskich wytwórni oraz artystyczne (rysunki, ekslibrisy, kolekcje karykatur itp).

Warsztaty czerpania papieru odbywają się w piwnicach papierni. Dzieci zaciekawione maszynami, urządzeniami w ogromnym skupieniu czerpały swoje pierwsze arkusze. Przy okazji dowiedziały się, że początkowo papier powstawał z włókien morwy, starych sieci rybackich, sznurów oraz ze szmat, które zbierali tzw. szmaciarze 🙂 W produkcji papieru używano również kości zwierząt, a nawet odchodów – konkretnie: słonia. Bardzo konkretnie 🙂 Ponieważ zbliżały się Walentynki, dzieci jako drugą pracę wykonały pomarańczowo-czerwone  serca z czerpanego papieru, a na koniec odcisnęły w papierowej masie swoje rączki. Tak powstała niecodzienna pamiątka z podbytu w Dusznikach Zdroju. Zobaczcie, jak to wyszło:

Papier czerpany w Dusznikach Zdrój

My, rodzice również zabezpieczyliśmy miłą pamiątkę: świecznik francuski, który wypatrzyłam w sklepie z antykami na rynku. Cena była bardzo przystępna, a właścicielka opowiadała tak interesująco o swojej pasji do antyków… żal było nie kupić 🙂  Wypatrzyłam tam wspaniałą bibliotekę, równiż francuską i cena wydawała się równie atrakcyjna, mimo dodatkowych zer… Ok, wyszliśmy ze świecznikiem i ruszyliśmy w kierunku kawiarni Dzień Dobry Cafe na rogu rynku, ostudzić swój zapał (a raczej napał:) ).

Świecznik francuski

Dzień Dobry Cafe herbata malinowa w Dusznikach Zdroju

Wchodzimy do kawiarni, a tam piękne francusko (o co chodzi z tą Francją w Dusznikach? ;)) urządzone wnętrze. Co prawda jedna z kelnerek była niezbyt uśmiechnięta i zadowolona, ale ciacha i napoje skutecznie poprawiły wrażenie bardzo przyjemnego w gruncie rzeczy miejsca. A już ostatecznie powaliła nas herbata z malinami, którą zamówił szczęściarz Antek. Pycha!

 

Wizytę w Dusznikach Zdroju na pewno zaliczam do udanych, ale jeszcze koniecznie muszę dodać, że miasteczko zaskoczyło mnie ilością pięknych murali. Ostatnio często wykorzystuje się tego typu rozwiązania, aby zasłonić nieestetyczne, puste i odrapane ściany starych kamiennic, ale ilość tych w Dusznikach bardzo mnie zaskoczyła. Zawsze popieram street art, zwłaszcza jeśli są to tak dobrze przemyślane i kolorystycznie skomponowane prace no i nie szkodzą przestrzeni publicznej.

 

Mural w Dusznikach Zdroju

Polub mnie

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz